Poznaj mnie bliżej

Nazywam się Alina. Moją przygodę z szyciem rozpoczęłam jako nastolatka. Swoje pierwsze próby szycia rozpoczęłam na łuczniku napędzanym pedałem nożnym, a za tkaninę służyły głównie pieluchy tetrowe  (tego w sklepach nie brakowało). Za drugim razem udało, się uszyłam bluzkę kimono z rękawem ¾. Zamiast górnego szwu zostawiłam rozcięcie; przód i tył łączyły tzw. szczebelki. Na każdym szczebelku były po dwa czerwone guziczki, na łączeniu przedniej i tylnej części. Jaka byłam z siebie dumna! Potem uszyłam strój kąpielowy, spodnie z wysokim stanem i kolejne bluzki.

Gdy rozpoczynałam zabawę z szyciem nie było pięknych kolorowych tkanin, żakardów i dodatków jak dziś, nie było też Internetu, więc do wszystkiego musiałam dochodzić sama metodą prób i błędów. (Dziś jest zupełnie inaczej, wystarczą dobre chęci i sprawna maszyna -wpisujesz słowo klucz w wyszukiwarkę i wyświetla się wiele stron gotowych odpowiedzi, lub kupujesz czasopismo z wykrojami i po problemie. ?)

Gdy skończyłam 18 lat przyjechałam na Opolszczyznę i tu podjęłam pracę. Pamiętam do dziś jak koleżanka pożyczyła mi maszynę i Burdę „pełnia szczęścia” -uszyłam z niej szary żakiet na podszewce z baskinką z tyłu. Przód i tył miały dodatkowo naszyte elementy z czarnego weluru – do dziś nie wiem jak to uszyłam ale uszyłam! Mało tego, byłam jeszcze zła sama na siebie za to, że baskinka nie układa się tak jak na zdjęciu. Uszyłam też marynarkę mężowi, namęczyłam się strasznie.

Zaprzestałam szycia gdy na świat przyszła Kasia -praca na zmiany, małe dziecko, szkoła średnia potem studia…
Powróciłam jednak na chwilę do szycia by wziąć udział w programie „Stawka większa niż szycie”. Przy drugim podejści u wygrałam konkurs. Program prowadziła wtedy Pani Ksymena Zaniewska, a gościem programu była Nina Andrycz – wspaniała kobieta z poczuciem humoru.  Główną wygraną było 2 tysiące złotych, za które kupiłam sobie overlocka Husqvarna Huskylock 90, który służy do dziś. Po co najmniej dziesięcioletniej przerwie wróciłam do szycia za namową córki. Naoglądała się serialu „Plotkara”, w którym Jenny szyła sobie ubrania. Od tej pory nie było zmiłuj. Szyłam córce wszystko, od spódniczek po płaszcze. Teraz, gdy podrosła, sama uczy się szyć.

Jako, że ciągle mi czegoś brakuje więc zapisałam się na kurs konstrukcji odzieży.

Szyjąc modele nie czytam opisów szycia- uruchamiam myślenie, na chwilę obecną korzystam wyłącznie z gotowych wykrojów które muszę modyfikować do swojej i córki sylwetki.

Szycie daje mi poczucie satysfakcji, skupiam się na maxa jestem tu i teraz.

Moim drugim hobby jest zabawa żelem uv, jakiś czas temu kupowałam hektolitry żelu, tworzyłam z niego przede wszystkim piękne paznokcie, ale również pierścionki, zawieszki, kolczyki, zatapiałam w nim rożne masy perłowe i inne świecidełka, malowałam maleńkie dzieła w postaci kwiatków, panterek, mozaik itd. Siedziałam godzinami przed lampą uv- jaka ja byłam szczęśliwa. Uzbierałam tego szufladę potem rozdawałam kogo lubiłam. Zostało mi kilka sztuk zrobię i zdjęcia i wrzucę na bloga- jednak dziś zrobiłabym to lepiej.